08 stycznia 2014, 10:00

Harce w aucie

Martes foina - chociaż brzmi to nieco nieswojo, to pod tą nazwą kryje się zwierzę dobrze znane większości z nas - kuna domowa, rzadziej nazywana kamionką. Ten sympatycznie wyglądający przedstawiciel łasicowatych (oryginalnie pochodzący z Azji) po okresie ostatniego zlodowacenia z powodzeniem skolonizował Europę, gdzie można go spotkać na obszarze od Danii po wybrzeża Morza Śródziemnego. Ze względu na to, że kuny zamieszkują miejsca coraz bliższe siedzibom ludzi (dotychczas ograniczały się do lasów i pól), nawet mieszkańcy centrów miast powinni powoli przyzwyczaić się do ich obecności. Kuny na dobre zadomowiły się już wśród nas i doskonale wykorzystują naszą obecność, gdyż ułatwia im ona znalezienie pokarmu i ciepłego schronienia.

Kamionki są w głównej mierze zwierzętami nocnymi. Większość dnia spędzają w ukryciu, a ich ożywiona aktywność rozpoczyna się dopiero po zmroku. W tym czasie mogą okazać się wręcz pożyteczne, gdyż skutecznie potrafią tępić szczury i myszy, jednak o wiele częściej możemy usłyszeć, iż stały się utrapieniem kierowców.

Utrapienie kierowców

Od końca lat siedemdziesiątych, mechanicy samochodowi w pobliżu Winterthur w Szwajcarii zaczęli mieć do czynienia z przypadkami nietypowych uszkodzeń pojazdów, które nie były wywołane zużyciem się czy też starzeniem materiału. Zniszczenia początkowo przerzucano na barki aktów mających charakter wandalizmu (przecięcia przewodów czy też ogumienia), jednak po bardziej wnikliwych badaniach prowadzonych przez biologów i myśliwych, na podstawie znalezionych śladów zębów czy skrawków futra, ustalono jednoznacznie, że stoją za nimi kuny. W latach osiemdziesiątych problem się nasilił, szczególnie w południowych Niemczech (pierwsze niemieckie przypadki odnotowano w 1979 r. w Monachium) i na obszarze już prawie całej Szwajcarii. Od kilku lat zaczyna być znany również Polakom.

Przewody najsmaczniejsze

Co prawda nie całe auto znajduje się w obszarze zainteresowań kamionki, jednak szkody, które potrafi wyrządzić nie tylko prowadzą do unieruchomienia pojazdu ale również należą do kosztownych w naprawie. Zwierzęta wchodzą pod maskę samochodu przez podwozie i przeciskają się pomiędzy kolejnymi częściami auta aż dotrą do interesujących je przewodów. Częściami, które najczęściej ulegają zniszczeniom są: przewody elektryczne i ich izolacje, przewody rozrusznika, rurki z płynem chłodniczym czy też płynem do spryskiwaczy oraz mata wygłuszająca pod maską. O wiele rzadziej można spotkać uszkodzenia systemu hamulcowego, przewodów paliwowych lub opon.

Kosztowna zabawa

Pomimo trwających od wielu lat badań nad zachowaniem kamionki (prowadzonych między innymi przez Uniwersytet Justusa Liebiga w Giessen) jak dotąd nie udało się ustalić, dlaczego kuny wchodzą pod maskę samochodu oraz wygryzają poszczególne jego elementy. Ze względu na to, że nie zjadają odgryzionych kawałków gumy czy maty wygłuszającej, najbardziej prawdopodobnym jest stwierdzenie, że te zachowania stanowią rodzaj zabawy porównywalnej do niszczenia butów przez psy. Może to również potwierdzać zauważona sezonowość w notowanej liczbie zgłoszeń takich przypadków. Najwięcej "ataków" odbywa się na wiosnę oraz wczesnym latem, gdy samica wyprowadza młode aby nauczyć je gdzie mogą znaleźć pożywienie. Problem ten natomiast traci na sile jesienią (młode orientują się, że w samochodzie nie znajdą nic odżywczego) jednak nie znika do końca, gdyż rozgrzana komora silnika wciąż stanowi doskonałe schronienie w czasie siarczystych mrozów.

Pamiętajmy, że raz uszkodzony samochód nie wystarczy naprawić, trzeba jeszcze zlecić jego specjalistyczne czyszczenie, gdyż został oznaczony zapachem kuny, co może stanowić rodzaj zaproszenia dla innych osobników.

Czy to już plaga?

Niepokojąca jest liczba zgłaszanych przypadków uszkodzeń, która wciąż drastycznie rośnie. Według danych GDV (niemieckiego związku ubezpieczycieli) w 2012 roku w Niemczech odnotowano 243 tysiące zniszczeń wyrządzonych przez kuny (w roku poprzednim blisko 230 tysięcy) - co stanowi czwartą z najczęstszych przyczyn uszkodzeń pojazdów - a ich naprawa kosztowała 66,6 mln euro. Dane te nie stanowią pełnego obrazu zjawiska, gdyż niewielkie szkody w większości nie są w ogóle zgłaszane.

Aktualnie w Polsce najwięcej sygnałów nt. szkodliwej aktywności kun dochodzi z zachodu i południa kraju. Bardzo dużo przypadków odnotowano w Szczecinie, Poznaniu czy też okolicach Krakowa. Zjawisko te powoli przenosi się jednak na pozostałe regiony w miarę jak kolejne osobniki uczą się od innych, że samochód może stanowić doskonałe miejsce zabaw.

Przegrana walka

Istnieje wiele sposobów, aby ograniczyć prawdopodobieństwo ataku kuny. W prasie lub Internecie możemy znaleźć niezliczoną liczbę porad dotyczących sposobu zabezpieczenia auta przed tymi zwierzętami. Od mało kosztownych jak np. zamocowanie kostek toaletowych lub woreczków z psią sierścią pod maską samochodu, po bardziej wyrafinowane - specjalistyczne środki chemiczne w aerozolu lub emitery ultradźwięków. Wszystkie jednak okazują się na dłużą metę nieskuteczne. Kuny bardzo szybko adaptują się do nowych warunków, przyzwyczajając się do panujących w ich otoczeniu zapachów i dźwięków.  Należy pamiętać, iż kamionki są pod ochroną, więc niedopuszczalne jest wystawianie trucizny lub stosowanie innych sposobów mogących doprowadzić do śmierci zwierzęcia.

Najlepsze zabezpieczenie

Nie ulega wątpliwości, że najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed stratami wyrządzonymi przez te zwierzęta, jest odpowiednia polisa ubezpieczeniowa. Niestety nie wszystkie dostępne na rynku ubezpieczenia autocasco gwarantują wypłatę w takich przypadkach, gdyż zniszczenia wywołane przez dzikie zwierzęta mogą nie być objęte ochroną ubezpieczeniową.

Autocasco w Proama jest ubezpieczeniem od wszystkich ryzyk, co oznacza, że zakres polisy obejmuje wszelkie zdarzenia losowe oprócz tych, które znajdują się na liście wyłączeń. Ubezpieczenie pokrywa szkody wyrządzone nie tylko przez kuny, ale również przez inne zwierzęta zarówno dzikie, jak i domowe. Klienci dodatkowo posiadający Super Assistance mogą liczyć nie tylko na odszkodowanie wynikające z naprawy szkody wyrządzonej przez kamionkę, ale również na pomoc serwisową w przypadku drobniejszych uszkodzeń, odholowanie unieruchomionego auta do zakładu naprawczego, czy też zwrot kosztów korzystania z przejazdów taksówką w okresie gdy auto będzie naprawiane.

Wydatek związany z odpowiednią ochroną ubezpieczeniową nie uchroni nas przed zniszczeniami wyrządzonymi przez zwierzęta, ale przynajmniej ochroni przed stratami finansowymi związanymi z koniecznością ich naprawy.

Łukasz Kuryłowicz, kierownik ds. produktów komunikacyjnych w Proama